Z kebabem na Instagram? Czemu nie: te zdjęcia udowadniają, że nawet śmieciowe jedzenie może wyglądać ślicznie!

Adam Bednarek
15.05.2015 08:00
A A A
Restauracja w Izraelu

Restauracja w Izraelu (Fot. Foodography)

Dzisiejsza moda niektórych śmieszy: zanim chwyci się za widelec i nóż, najpierw sesja zdjęciowa, a potem Instagram. Absurd? Może i tak, ale ma swoje pozytywne strony!

W Izraelu jest restauracja, w której dania podają na specjalnych talerzach: przystosowanych do tego, by zrobić zdjęcia jedzeniu.

Za 155 dolarów dostaje się przyzwoite danie, butelkę pewnie niezłego wina i przede wszystkim miejsce do robienia profesjonalnych fotek. Takich talerzy w domu nie macie!

Restauracja w Izraelufot. Foodography

Szkoda, że knajpa nie daje gwarancji, że otrzymamy co najmniej 50 lajków albo chociaż nowych obserwujących na Instagramie.

Można się śmiać, można narzekać na to, dokąd ten świat zmierza. Ale akurat moda na fotografowanie jedzenia służy nam wszystkim. Nie tylko tym, którzy cieszą się z komentarzy w stylu: "jaki piękny schabowy, mniam!”.

Restauracje, nawet te najmniejsze, muszą wiedzieć, że ich dania są oceniane. Non stop, przez każdego. Za chwilę zdjęcie zwykłego mielonego może trafić do 500 osób. I tylko od obsługi zależy, czy dojdzie do tego pozytywny, czy negatywny komentarz.

Trzeba się więc postarać i przygotować go porządnie - żeby kilku lajkujących chciało przyjść nawet do baru mlecznego, skoro obiad podaje się tam tak ładnie.

Moda wydaje się głupia, ale jest niezwykle pożyteczna. Uważaj, kucharzu, patrzymy na twoje dzieło! Dosłownie.

Serio, to działa, nawet w mojej osiedlowej restauracji dania podaje się na porządnych talerzach, a nie tak jak kiedyś. Byle jak, na białym, zwykłym, brzydkim, z okropnym wzorem z surówki. Wróć: sałaty i pomidora.

Tylko czekać aż zrobią miejsce na sesje zdjęciowe. Jak w Izraelu.

Owszem, ta moda ma też swoje wady, no bo zdjęcia robią też ci, którzy nie powinni. O ile wykwintne danie, podane w wyjątkowy sposób, zasługuje na fotki i lajki, tak jak jajecznica z bekonem, zapiekanka z ketchupem czy fasolka po bretońsku na umorusanym talerzu - niekoniecznie.

No, chyba że mówimy o skromnych porcjach. Jacques la Merde udowadnia, że zwykła frytka może wyglądać jak małe dzieło sztuki.

Frytkifot. chefjacqueslamerde

 

Zwykłe jedzenie może wyglądać niesamowiciefot. chefjacqueslamerde

Słodyczefot. chefjacqueslamerde

 

Jest jeden warunek, który musimy zapamiętać - nakładamy tyle, żeby ładnie wyglądało na Instagramie, a nie po to, żeby się najeść.

Śmieciowe jedzeniefot. chefjacqueslamerde

Ciekawy czy jakiś sprzedawca kebabów podchwyci pomysł. I do bułki dorzuci mały kijek do selfie, żeby można było w wygodny sposób zrobić zdjęcie.